W upalne dni średnio chce się gotować, przynajmniej ja tak mam. Tym razem postawiłam na palnik patelnię i zaczęłam do niej wrzucać to co miałam pod ręką. U nas to ostatnio standard. Albo czyszczę lodówkę, albo zamrażarkę i tak też jest smacznie. Od jakiegoś czasu bawię się kurkumą i tym razem nie omieszkałam jej użyć. Świetnie smakuje, świetnie farbuje dania, a do tego korzystnie wpływa na organizm, czyż to nie cudownie?! Jeśli masz wolne ok. 20 minut ugotuj mój obiad. Nie dość, że ma ekspresowy czas przygotowania, brudzisz jedynie patelnię i garnek na makaron, to smakuje bosko! Nawet Młody zapytał kiedy go powtórzę i dlaczego tak mało fasolki. Mało, bo nie chciałam przedobrzyć, ale jak masz ochotę sypnij jej więcej, ja przynajmniej tak zrobię :) To co, zaczynamy!
Składniki na 2 osoby:
- mięso z ok. 5 podudzi z kurczaka (kupuję w Biedronce od razu bez kości, ale możesz się pobawić i oddzielić mięso z takich standardowych udek)
- nierafinowany olej kokosowy - do smażenia
- ok. 2 płaskie łyżeczki kurkumy
- świeżo zmielona u mnie sól himalajska
- świeżo zmielony pieprz
- 2 garści żółtej fasolki szparagowej - u mnie była mrożona
- natka pietruszki
- 1 łyżeczka czosnku niedźwiedziego
- ok. 200 ml śmietanki kremówki 30%
- makaron albo ryż - u nas wygrał makaron barwiony sepią - można zamówić w sklepach internetowych, w stacjonarnych w moich okolicach nie widziałam
Sposób przygotowania:
Tym razem bajka będzie szybka, bo czasu za dużo nie miałam, ja wróciłam ze swojego treningu, a Młody leciał na swój, więc szybko chciałam dziecko "nakarmić". Na gaz postawiłam garnek z osoloną wodą na makaron i patelnię na której rozgrzewał się olej kokosowy. Kawałki mięsa oprószyłam solą i pieprzem, które delikatnie wklepałam w mięso i na rozgrzanym tłuszczu obsmażyłam z każdej strony. Wiadomo, mięso z kurczaka szybko się przygotowuje, następnie podlałam je wodą na wierzch rzuciłam zamrożoną fasolkę, patelnię przykryłam i dusiłam do momentu, w którym fasolka była odpowiedniej miękkości, bo kurczak wiadomo, był gotowy. W między czasie wrzuciłam makaron do gotującej się wody i zaczęłam gotować. Ja się spieszyłam i u mnie płomień gazu był dość mocny, ale spokojnie możesz przykręcić z lekko spowolnić proces przygotowania. Kiedy fasolka była gotowa, zdjęłam pokrywkę i na mocnym ogniu odparowałam wodę praktycznie do zera i dopiero wtedy zalałam wszystko kremówką, wsypałam kurkumę, czosnek niedźwiedzi i doprawiłam solą i pieprzem. Chwilę pogotowałam, aby kremówka lekko zgęstniała, wsypałam posiekaną pietruszkę, wymieszałam. Oczywiście cały czas pilnowałam makaronu, aby go nie rozgotować ;) Jak podałam? Tak jak widać na zdjęciach.
SMACZNEGO życzy