Zrobiłam, bo potrzebowałam do
granoli jaglanej. Nie będę się wypowiadać na temat wyglądu tego syropu daktylowego, pozostawię bez komentarza :) Mimo, że w miseczce wygląda jakby miał konsystencję stałą, jest dość luźny. W smaku lekko słodki. Mniej kaloryczny niż inne naturalne słodziwa. Normalnie same plusy. Ja jeszcze powrócę do niego, bo nabrałam ochoty pokombinować z nim przy innych potrawach. Tymczasem cała micha poszła mi do granoli. Wykonanie go jest dość proste, a ja bardzo przypadkiem wpadłam na blog
BlendMan, a wszystko przez jego jaglana granolę, o której w następnym poście. Tymczasem lecimy z przepisem, bo nie ma czasu :)
Składniki:
Sposób przygotowania:
Jak widać składników idzie co nie miara. Żartuję oczywiście! Opis wykonania też nie będzie zbyt rozbudowany, bo daktyle trzeba wysypać do miski, zalać gorącą wodą, odstawić na 30 minut i potem wszystko zmiksować (razem z wodą, w której się moczyły daktyle). To wszystko. Następnym razem do tej mieszanki wsypię sobie trochę cynamonu, bo jakoś mi daktyle z cynamonem zawsze pasują :)
SMACZNEGO życzy