To był zielony dzień. Tak jakoś samo tak wyszło. Uwielbiam herbatę Matcha, więc to normalne, że sypałabym ją do wszystkiego. Jednak Matcha ma specyficzny smak i trzeba uważać z nią gdyż, dodana w nadmiarze potrafi zepsuć całe danie, sprawi, że stanie się gorzkie, a nie herbaciane :) Serniki z Matcha, napoje, to już było, ale nie było u mnie drożdżowego z Matcha, od dzisiaj już jest :) Dlaczego akurat te smaki połączyłam? Bo sobie chciałam zużyć włoską konfiturę figową, a ona jest strasznie słodka. Pomogła mi Matcha, bo zrównoważyła słodycz konfitury, a maliny dały całej drożdżówie tak zwanego kopa i orzeźwiły całość. A że tego dnia byłam leniwą dziewczynką, to sobie ciasto tylko zwinęłam, tak po prostu, tak na szybko. Dla mnie genialnie, dla mojego małego "Ramseya" (czyt. syna) niestety. Smak pochwalił, ale skrytykował kolor i użył porównania, którego tutaj nie użyję :) Mnie się podobają, a co! :)
Składniki:
- 500 g mąki pszennej
- 40 g świeżych drożdży
- 1/3 szklanki cukru
- 250 ml mleka
- 2 jajka
- 1/2 łyżeczki soli
- 70 g masła roztopionego
- 1 łyżka domowego ekstraktu waniliowego
- 2 płaskie łyżki herbaty Matcha
Dodatkowo:
- konfitura figowa
- garść malin, mogą być mrożone
- cukier perlisty

Wykonanie:
Do mniejszej miseczki wsypałam cukier, wkruszyłam drożdże, wlałam ciepłe mleko i wszystko dokładnie wymieszałam, na końcu dodałam 100 g mąki, wymieszałam i rozczyn przykryłam ściereczką i odstawiłam do wyrośnięcia. Do dużej miski wsypałam sól, przesiałam mąkę, herbatę Matcha i wymieszałam wszystko. Kiedy rozczyn podwoił swoją objętość wlałam go do mąki, dodałam roztrzepane widelcem jajka, ekstrakt waniliowy i zagniotłam wszystko w jednolite ciasto. Kiedy ciasto przestało kleić się do dłoni wlałam rozpuszczone masło i zagniatałam do czasu, w którym ciasto przestało się błyszczeć. Miskę z ciastem przykryłam lniana ściereczką i odstawiłam na ponad godzinę do wyrośnięcia. Po tym czasie podzieliłam je na dwie części. Każdą część rozwałkowałam tak jak widać na zdjęciu. Każdy placek na grubość około 0,5 - 1 cm. Każdy placek posmarowałam konfiturą figową i posypałam malinami. Jak widać użyłam mrożonych malin, nie trzeba ich wcześniej rozmrażać. Każdy z placków zwinęłam w roladę, dwie sztuki, każdą roladę pocięłam na kawałki. Odstawiłam na około 30 minut do wyrośnięcia. Potem wierzch drożdżówek posmarowałam mlekiem i posypałam cukrem perlistym. Wstawiłam do piekarnika nagrzanego do 200 stopni i piekłam około 15-20 minut. Po upieczeniu studziłam na kratce.Prawda, że łatwo?
SMACZNEGO życzy BLONDYNKA :)