Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wołowina. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wołowina. Pokaż wszystkie posty

marca 01, 2018

Wołowina duszona w Jasnym Piwie

Wołowina duszona w Jasnym Piwie

Dziś trochę przeniosłam się w czasie o jakieś dziewiętnaście lat. Młody wtedy był taki malutki, a ja w kuchennych powijakach, na etapie sosów z torebki. Internety się dopiero rozwijały, a ja szukałam pomysłów na obiady w starych książkach kucharskich. W jednej z nich, takiej starszej ode mnie natknęłam się na wołowinę w piwie. Zrobiłam raz, a potem wszyscy wokoło domagali się jeszcze i jeszcze. Na każdą uroczystość rodzinną byłam zmuszana do jej przygotowania. Jedną ręką mieszałam w garze, drugą kołysałam Młodego. Wcale się nie dziwię, że otoczenie nigdy nie miało dość tej mojej wołowiny, bo jest naprawdę pyszna! Proces przygotowania określam prosto: 10 minut działania i 2 godziny czekania, czyli dużo czasu dla siebie. Dziś Młody po raz pierwszy jadł to danie i mało brakowało, a wylizałby talerz, co mu się bardzo rzadko zdarza. Dlaczego dopiero dziś? Bo jakoś zapomniałam sobie o tym przepisie i ani się obejrzałam, a tu tyle lat minęło. Na koniec Wam tylko napiszę: Koniecznie zróbcie u siebie w domu taką wołowinkę :)


Składniki na 2 osoby:
  • ok. 750 g wołowiny bez kości (u mnie była łopatka)
  • półcentymetrowy plasterek masła
  • 2 łyżki oleju
  • 2 średnie cebule
  • 1 łyżka mąki pszennej
  • 300 ml jasnego piwa
  • 2/3 szklanki wody
  • szczypta tymianku
  • 1 liść laurowy
  • 1 łyżka cukru
  • sól
  • pieprz
Sposób przygotowania:
Tu będzie prosto i konkretnie. Mięso umyłam, osuszyłam papierowym ręcznikiem, pokroiłam w średniej wielkości kostkę, ale jak lubisz możesz pokroić w większą, to nie ma znaczenia. Cebulę pokroiłam w drobną kosteczkę. Do żeliwnego gara wlałam olej i włożyłam masło, rozgrzałam i na tym tłuszczu na dużym ogniu obsmażyłam mięso z każdej strony, trwało to jakieś 5 minut. Kosteczki mięsa mają się lekko zrumienić.


Usmażone mięso wyciągnęłam na talerz i na pozostałym tłuszczu zrumieniłam cebulę,


po około 3 minutach wsypałam na nią łyżkę mąki i smażyłam jeszcze chwilkę cały czas mieszając.


I tu już prawie koniec działania, bo wlałam piwo, wodę, wsypałam cukier, tymianek, wrzuciłam liść laurowy i na oko sypnęłam pieprzu i soli (ma być do smaku, zawsze można potem jeszcze doprawić).


 Wszystko zmieszałam, przykryłam garnek i na małym ogniu dusiłam około 2 godziny. Po prostu dusimy do momentu, w którym mięso będzie miękkie i delikatne, a sos, w którym się dusi lekko zgęstnieje. Podczas procesu duszenia pasuje od czasu do czasu wpaść do kuchni i zamieszać łyżką w garze, żeby tam nam nic nie przywarło ;)


Z czym podać? Jak widać u nas ja jadłam z kaszą gryczaną, Młody z ryżem, kiedyś podawałam ze świeżą bagietką, można z ziemniakami. Tak więc możliwości macie dużo, po prostu podajcie z czym lubicie ;)
SMACZNEGO życzy

czerwca 18, 2016

Pastrami Hash, czyli bałagan na patelni

Pastrami Hash, czyli bałagan na patelni

"Hash", no właśnie. Otóż moi drodzy nie chodzi tu o haszysz, ale o siekaninę, mięso siekane, bałagan. To właśnie znaczy słowo hash. Tak więc dziś przedstawiam Wam niezwykle pyszny bałagan na patelni. Moją patelnię Woll  już poznaliście jakiś czas temu ("O tym jak Lite Diamont Woll podbił moje serce i kuchnię") i wiecie, że bardzo ją lubię za to, że w żaden sposób nie ogranicza mnie w kuchni i tu dzięki temu całe danie mogłam wykonać na niej od początku do końca, no prawie, bo cebulkę zeszkliłam sobie na takiej malutkiej :) Pastrami też znacie, bo kilka miesięcy temu  napisałam dość obszerny post z informacjami, co to za mięso, skąd się wzięło i gdzie można kupić najlepsze. I tym razem nie poleciałam w słynne kanapki z pastrami, ani żadną pizzę, tylko zrobiłam bałagan, którym ojedliśmy się jak bąki, tak, niech zostaną bąki :) Następnym razem pobałaganię z kurczakiem, a dziś zdradzę Wam moją osobistą fantazję w temacie Pastrami Hash.




Składniki:
  • kilka ziemniaków (fajnie jak są młode)
  • ze 2 marchewki
  • 1 cebula, średnia
  • kurkuma
  • gałka muszkatołowa
  • sól
  • pieprz
  • 400 g Pastrami, czyli odpowiednio przygotowana łopatka wołowa (odparowanego wcześniej)
  • szczypiorek
  • 1 pomidor
  • 2 jajka
  • olej kokosowy rafinowany
  • zioła prowansalskie

Sposób przygotowania:
Zaczęłam od odparowania wołowiny, czyli pastrami, czyli w garnku do gotowania na parze parowałam 3-4 godziny na małym ogniu, po tym czasie przełożyłam mięso na deskę i dałam mu odpocząć co najmniej 30 minut. W czasie, w którym mięso się parowało wyszorowałam porządnie ziemniaki, których nawet obrać mi się nie chciało, gotowałam w tak zwanych mundurkach, w połowie czasu gotowania dorzuciłam do ziemniaków tym razem już obrane marchewki pokrojone w grube plastry ok. pół centymetra grubości. Ziemniaki i marchewkę ugotowałam na półtwardo. Na malutkiej patelni na dosłownie odrobinie oleju kokosowym zeszkliłam cebulkę. Wybrałam olej rafinowany, bo  jest zdrowszy od innych, lepiej znosi wysokie temperatury, a wersja rafinowana nie nadaje smaku ani zapachu kokosowego potrawom, poza tym bardzo lubię ten olej. Wracając do gotowania, to jeszcze pokroiłam szczypiorek, pomidory pokroiłam w coś a`la kostkę. I teraz rozpoczyna się cała akcja :)
Włączyłam piekarnik i ustawiłam temperaturę na 180 stopni.



Na rozgrzaną dużą patelnię dodałam troszkę oleju kokosowego, wyłożyłam ugotowane i pokrojone na kawałki ziemniaki i plastry marchewki, tu każdy plater przekroiłam na połowę,wszystko posypałam kurkumą, gałką muszkatołową, solą i świeżo zmielonym pieprzem.  Dołożyłam zeszkloną cebulkę, oczywiście pokrojoną w kostkę.



  I tak sobie kilka minut potrząsałam patelnią i smażyłam.  Następnie dorzuciłam odparowane i pokrojone na kawałki pastrami i posypałam ziołami prowansalskimi.



Po kilku minutach wbiłam na to wszystko 2 jajka.



Patelnię przykryłam pokrywką i wstawiłam do nagrzanego piekarnika na kilka minut. Ile minut? Tu chodzi tylko o to aby białko w jajkach się ścięło. 



Wyciągnęłam patelnię z piekarnika, postawiłam na blacie, posypałam szczypiorkiem i pomidorami. 



Teraz tylko zostało rozłożyć jedzonko na talerze.
Cały ten bałagan jedliśmy z sałatą z rzodkiewką i ogórkiem w sosie w stylu tza tzyki.
SMACZNEGO życzy BLONDYNKA :)

lutego 14, 2016

Pizza Calzone a stylu Reuben

Pizza Calzone a stylu Reuben

Bardzo lubię to ciasto do pizzy. Piekę na nim już od kilku lat. Kiedyś natknęłam się na nie na blogu Moje Wypieki. Wiele razy je już modyfikowałam i zawsze byłam zadowolona z efektu. Na moim blogu widzieliście pizze w różnych wydaniach, zawijane, nadziane bułeczki i wiele innych. Tym razem postanowiłam połączyć pastrami z ciastem do pizzy. Calzone, czyli jak to mówi mój syn wielki pieróg. Nie chciałam aby mięso wyschło, dlatego ukryłam je wewnątrz ciasta. Oj można się najeść do syta. Jeden taki pieróg zaspokoił głód mój i nastoletniego syna, ale składników i ciasta zostało, więc zawinęłam sobie w coś a`la nadziewany chlebek. Jak już całkowicie wystygł zawinęłam go w folię i włożyłam na noc do lodówki. Nazajutrz wzięłam kawałek do pracy, oczywiście nie spodziewałam się cudów, nastawiona byłam, że może być mało smaczny taki odgrzewany, a tu taka niespodzianka! Pokrojony w centymetrowe plastry i odgrzany w kuchence mikrofalowej był mięciutki i bardzo smaczny. W ogóle taka pizza tak posmakowała mojemu dziecku, że nie chciał słyszeć o pastrami w innym wydaniu, chciał pizzę, znowu, przecież dwa dni wcześniej jadł identyczną. No tak, nie ma co ukrywać, to połączenie i ten smak bardzo mu spasował. Fajnie!
Więcej o pastrami możecie poczytać w poście, który napisałam jakiś czas temu "Pastrami, co to jest i skąd się wzięło".




Składniki na 2 pizze:
  • niecałe 4 szklanki mąki pszennej
  • ok. 3/4 łyżki cukru
  • 1,5 łyżeczki soli
  • 1 łyżka oliwy z oliwek
  • 25 g drożdży świeżych
  • czasami wgniatam w ciasto ziarna czarnuszki
  • 1,5 szklanki wody ciepłej
*moja szklanka ma 250 ml



Nadzienie:
  • ok. 500 g odparowanego pastrami ( 1 kg kawałek parowałam w garnku do gotowania na parze przez 3 godziny, potem 30 minut odpoczywało)
  • 500 g kapusty kiszonej
  • ok. 150 g sera żółtego
  • dressing rosyjski
  • koniecznie przegryzajcie pastrami zimnymi ogórkami kiszonymi, ja przegryzałam ogórkami chili




Wykonanie:
W pierwszej kolejności do miski wsypuję sól, przesiewam 3 szklanki mąki. W mące łyżką robię dołek, do którego wsypuję cukier, kruszę drożdże i mieszając wlewam ciepłą, ale nie gorącą wodę. W taki sposób robię rozczyn. Miskę przykrywam lnianą ściereczką i odstawiam na kilka minut, aby drożdże "ruszyły", czyli spienią się i podwoją objętość. Po tym czasie wszystko razem mieszam łyżką, dosypuję połowę szklanki mąki i wyrabiam w rękach do momentu, w którym ciasto będzie odchodzić od dłoni. Jak jest mocno klejące dosypuję po trochu pozostałą mąkę, ale nie całą, zwykle zużywam 3 i 3/4 szklanki mąki. Kiedy ciasto odchodzi od dłoni wlewam łyżkę oliwy i wyrabiam do czasu, aż ciasto przestanie się błyszczeć. Wyrobione ciasto dzielę na dwie części i formuję dwie kulki, które układam na deskę oprószoną mąką, wierzch smaruję odrobiną oliwy z oliwek, przykrywam ściereczką i odstawiam do wyrośnięcia na około godzinę. Jak szybko rośnie zależy od temperatury w kuchni. W każdym bądź razie kulki mają podwoić swoją objętość. Jak już ciasto odpowiednio wyrosło, odgazowuję kulki uderzając pięścią w każdą z nich. W tym przypadku nie rozkręcałam pizzy w rękach, ale rozwałkowałam na kształt okręgu, który posmarowałam dressingiem rosyjskim (wcześniej przygotowanym), ale w taki sposób, aby boki były suche. Na połowę ciasta wyłożyłam warstwami starty na grubej tarce ser żółty, na to kilka warstw cienkich plastrów pastrami, na to kapustę kiszoną, ponownie ser żółty i połówką ciasta bez dodatków nakryłam wszystkie warstwy, boki zlepiając dokładnie, aby podczas pieczenia nic mi nie wyciekało. Pizzę ułożyłam na kratkę do pieczenia pizzy i wstawiłam do nagrzanego na 220 stopni piekarnika i piekłam około 20 minut.




Jeśli chodzi o ten chlebek, warstwy w podobnej kolejności, ale ciasto zwinęłam w rulon, boki chowając do środka.
SMACZNEGO życzy BLONDYNKA :)


stycznia 18, 2016

Kanapka z Pastrami i Grillowaną Papryką

Kanapka z Pastrami i Grillowaną Papryką

To kolejna propozycja kanapki z pastrami. Tego typu kanapki są bardzo treściwe i u mnie pojawiają się na obiad. Taki lepszy "fast food". Przegryzanie takiej kanapki plasterkami zimnego ogórka kiszonego jest naprawdę niezłe. Nie będę się tu rozpisywać, po prostu musicie tego kiedyś spróbować!


Składniki:
  • kilka kromek żytniego jasnego chleba ( ja piekłam sama, ale możecie też kupić gotowy)
  • kilkanaście plasterków pastrami , wcześniej odparowanego
  • papryka słodka (u mnie spiczasta)
  • kilka plasterków sera żółtego
  • dressing (nie)rosyjski (nazwa jest linkiem do przepisu)


Wykonanie:
Gotowe pastrami możecie zamówić od chłopaków z Pastrami Deli. Jak już je mamy, to w garnku do gotowania na parze musimy odparować mięso, czyli na małym ogniu gotujemy na parze przez 3 godziny (w połowie czasu należy uzupełnić wodę w garnku, żeby się nie przypalił). Odparowane pastrami musi odpocząć 30 minut, wtedy soki ładnie się rozejdą, a mięso będzie soczyste i kruche.

Paprykę myjemy, osuszamy, pozbawiamy gniazda nasiennego, kroimy na większe kawałki jak widać na zdjęciu wyżej i grillujemy na rozgrzanej patelni po 4 minuty na każdą stronę. 

Kromki chleba smarujemy dressingiem, na to układamy po plasterku sera żółtego i układamy na rozgrzanej patelni grillowej. W momencie jak już ser zacznie się topić na dwie układamy grillowaną paprykę, a na pozostałe dwie plasterki pastrami i trzymamy na rozgrzanej patelni kilka minut. Potem wystarcza złożyć kanapki : chleb, ser, papryka, pastrami ser chleb. Zresztą dokładnie widać warstwy na zdjęciu głównym.
SMACZNEGO życzy BLONDYNKA :)


/Kanapki były przygotowane na patelniach grillowych firmy Ballarini linia Granitium i Salento Whitestone/

stycznia 16, 2016

Stek Wołowy - Jak usmażyć stek wołowy?

Stek Wołowy - Jak usmażyć stek wołowy?

Smażenia steków bardzo długo się bałam. W sumie niepotrzebnie, bo to kilka minut, dynamicznych minut. Nie jestem specjalistą w temacie steków, ale dobry stek potrafię przygotować. Metod przygotowania i smażenia mięsa jest wiele, w sumie każdy szef kuchni mówi co innego. Moim ulubionym jest Gordon Ramsey i to jego technika najbardziej przypadła do gustu. Wyszło prostko, szybko i jak smacznie. Stopień wysmażenia jaki lubimy najbardziej to medium rare. A Wy jaki stopień wysmażenia steka lubicie najbardziej?



Składniki:
  • 1 grubszy plaster wołowiny (u mnie rosbef ok. 120 g)
  • 3 ząbki czosnku
  • 2 gałązki świeżego rozmarynu
  • grubo zmielony pieprz
  • świeżo zmielona sól (u mnie jak zawsze himalajska różowa)
  • 1 łyżka oliwy z oliwek
  • kawałek masła

Wykonanie:
Godzinę przed smażeniem wyciągnęłam mięso w lodówki i pozostawiłam na blacie kuchennym. 15 minut przed planowanym smażeniem mięso umyłam pod bieżącą zimną wodą, dokładnie osuszyłam ręcznikiem papierowym i z obu stron oprószyłam świeżo zmieloną solą i pieprzem, boki również i wtarłam w mięso. Pozostawiłam na desce na 15 minut. Po tym czasie mocno rozgrzałam patelnię, na którą wlałam oliwę i rozgrzałam ją. Jak oliwa zaczęła dymić położyłam stek, słychać było skwierczenie. Obok ułożyłam nie obrane, ale zmiażdżone trzonkiem noża ząbki czosnku i gałązki rozmarynu. Po 2,5 minutach obróciłam mięso na drugą stronę i smażyłam kolejna 2,5 minuty. W międzyczasie wyciągnęłam z patelni czosnek, a na wierzch ułożyłam kawałek masła, które topiło się pod wpływem temperatury. Patelnię lekko nachylałam i polewałam mięso stopionym tłuszczem. Po upływie podanego czasu uniosłam mięso i obsmażyłam lekko boki. Stek wyłożyłam na deskę aby odpoczęło. Mięso odpoczywa tyle minut ile było smażone. W tym czasie soki równomiernie rozchodzą się po mięsie, dzięki czemu nabiera równomiernego koloru, jest soczyste. Na końcu wystarczy pokroić stek na plastry i ułożyć na talerzu. Ja podałam stek z papryką z bazylią z octem i kromką pełnoziarnistego chleba własnoręcznie upieczonego.
*aby uzyskać bardziej wysmażone mięso należy przedłużyć czas smażenia, im mniej mięso ugina się pod naciskiem tym jest bardziej wysmażone.
SMACZNEGO życzy BLONDYNKA :)

Ps. Stek smażyłam na patelni Lite Diamont firmy Woll.

stycznia 13, 2016

Bardzo Męska Kanapka z Pastrami (meczówka)

Bardzo Męska Kanapka z Pastrami (meczówka)

Kilka dni temu pisałam o pastrami. Pokazałam jedną z kanapek jakie jadłam, kanapkę Reuben, która normalnie oczarowała mnie smakiem. Ale pastrami to nie tylko Reuben, to mnóstwo innych kombinacji. Chłopaki od Pastrami Deli ciągle powtarzali, że ogórek kiszony i ogórek kiszony. W internetach amerykańskich też ciągle zaznaczają ogórek i ogórek, zimny ogórek. Polski blog Meet my day też pisze ogórek, no to nie miałam wyjścia, niech będzie ten zimny ogórek kiszony. Tak powstała ta męska kanapka, która oczarowała moje kobiece podniebienie. Powaga, taki konkret, a jaki pyszny! Wystarczy pokroić, poskładać i zjeść. Co zrobić by facet poczuł się nieziemsko? Złożyć mu taką kanapkę i postawić do tego piwko. Ja jak tylko trafię w końcu na "swojego żabę" (bo księcia nie szukam) to przetestuję i Wam powiem, czy podziałało:D Tymczasem mogę już teraz napisać, że mój nastoletni syn bardzo polubił takie kanapki z pastrami, w końcu to Młody Facet :) Można złożyć wyższe kanapki układając więcej plastrów, ja robiłam takie niższe, takie pod swój rozstaw ust :D



Składniki:
  • kilka plastrów pastrami (wcześniej odparowanego)
  • ogórki kiszone
  • musztarda francuska
  • musztarda Dijon
  • kromki chleba żytniego jasnego (można upiec swój, ale można kupić też gotowy w sklepie)

Wykonanie:
Na początku trzeba mieć w domu pastrami, można zamówić u chłopaków od Pastrami Deli (spoko jakość i ja jeszcze żyję, a obsługa bardzo nice, polecam). Jak już mamy kawał mięcha musimy je odparować, czyli potrzebny będzie garnek do gotowania na parze, taki w metalowym czymś a`la durszlak. Do gara wlewamy trochę wody, na to sito kładziemy mięso, przykrywamy szczelnie i na bardzo małym ogniu ma się parować ok. 3 h. W połowie tego czasu dolejcie wody, żeby się garnek nie "zjarał", bo ta woda paruje, co nie? :) Po tym czasie jak wbijecie widelec w mięso, powinien wchodzić gładko jak w masło, no nie dosłownie, ale tak coś w ten deseń. No i nie kroimy jeszcze! Mięso wyciągamy na deskę i niech sobie odpocznie 30 minut, będzie wtedy soczyste i estetyczne, bo soki ładnie się rozejdą po całym kawałku.

No to jak już mamy odparowane pastrami to nie wiem jaki macie chleb, swój, czy ze sklepu, ale i jeden i drugi trzeba pokroić na kromki. Ja kromki włożyłam do tostera, takiego  co jak w amerykańskich filmach tak wyskakują z tostera, takie rumiane wyskoczyły, ale jak nie ma tostera w domu to wystarczy na suchej rozgrzanej patelni zrumienić z każdej strony tak aby wierzch był chrupiący a w środku żeby taki miękki był. Jak się tam ten chleb rumieni, to można ogórka kiszonego pokroić w plastry, takie po skosie, bo ładniejsze takie :) A i musztardy, po łyżce każdej wyłożyć do miseczki i wymieszać trzeba. 



No to jak już mamy wszystko i pastrami wypoczęte, chleb i ogórki pokrojone, musztardy zmieszane, nie ma się co wstydzić składać trzeba. Więc licząc od dołu leci to tak: kromka zrumienionego chleba posmarowana musztardą, na to plastry pastrami (mięsa wołowego tego znaczy się), na mięso ogórki i to przykryć trzeba kromką posmarowaną musztardą , musztardą stroną do ogórków. W lewej ręce talerz z kanapką, w drugiej piwko i smacznego!
SMACZNEGO życzy BLONDYNKA :)



stycznia 09, 2016

Kanapka Reuben

Kanapka Reuben

Jak już mamy pastrami, obowiązkową pozycją do przygotowania powinna być kultowa kanapka Reuben. Dziecko patrzyło na mnie zdziwionym wzrokiem jak sięgałam po kapustę kiszoną, nie przepada za nią. Mnie podobała się jego zdziwiona mina jak z ogromnym smakiem zajadła się właśnie kanapką z kapustą kiszoną. Zresztą przyznał, że jest w szoku jakie to jest pyszne. Mamusia miała rację, a co! :) Wykonanie takiej kanapki to naprawdę kilka minut, pod warunkiem, że wcześniej odparujemy pastrami. Nie musicie piec własnego chleba, spokojnie możecie kupić, najlepiej jasny chleb żytni, bo na takim podawane są te kanapki choćby w legendarnym Katz`s Delikatessen w Stanach Zjednoczonych. Postarałam się o kilka zdjęć z etapów przygotowania, żebyście mieli łatwiej, strzelane były na szybko, bo trudno mi było samej robić zdjęcia etapów wykonania jedzenia, które przygotowuje się ekspresowo. Uważam, że to jest pozycja "Must Have", znaczy się "Must Eat" nie tylko dla każdego faceta, bo i moje kobiece smaki zostały tu zaspokojone, a klasyczny hamburger, nawet ten najlepszy dość blado wypada przy Kanapce Reuben.


Składniki:
  • pastrami ( odparowane i pokrojone w cienkie plasterki)
  • kromki chleba żytniego ( u mnie dwa rodzaje chleba: chleb pszenno-żytni i żytni z mieszanką mąki 7 zbóż)
  • dressing (nie)rosyjski
  • kapusta kiszona
  • kilka plasterków sera żółtego
  • ogórki kiszone

Wykonanie:
Zaczynamy od początku, czyli jak przygotować Pastrami Deli. Jeśli mamy już zakupiony kawałek pastrami musimy go odparować. Tu będzie nam potrzebny garnek do gotowania na parze, taki z wkładką z dziurkami, coś a`la sito, durszlak, na pewno wiecie o jaki chodzi. Ściągamy folię, mięso wkładamy na sito, na dno garnka wlewamy trochę wody, całość szczelnie przykrywamy pokrywką i na małym ogniu gotujemy na parze przez 3 godziny. W połowie tego czasu sprawdzamy czy nie trzeba dolać wody, bo mogła wyparować, a jak nie dolejemy, to po prostu spalimy garnek, ale to oczywiste przecież. Odparowane pastrami musi odpocząć 30 minut! Czyli po 3 godzinach gotowania na parze mięso wykładamy na deskę i zostawiamy w spokoju, nie kroimy! W tym czasie soki ładnie rozejdą się po całym kawałku, dzięki czemu kolor będzie równomierny, a mięso soczyste. Jak już pastrami odpoczęło, możemy zabrać się za krojenie plasterków, tu potrzebny jest bardzo ostry nóż, który możemy ostrzyć co jakiś czas. Mięso jest miękkie (widelec wchodzi w nie jak w prawie masło) i kruche. To jak już mamy pokrojone pastrami lecimy dalej.


Dressing możecie przygotować w czasie, w którym mięso się paruje, przykryć i wstawić do lodówki. Dlaczego użyłam nazwy Dressing (nie)rosyjski dowiecie się z przepisu, a na przepis traficie klikając w nazwę dressingu w tym zdaniu. Kapustę kiszoną wykładamy na sito aby odciekła. Ogórki możemy już pokroić w plasterki.

Jak już macie chleb, dressing i pokrojone pastrami bierzemy się za stworzenie kanapki.
Rozgrzewamy patelnię grillową (możecie też zwykłą). Kromki chleba smarujemy dressingiem, na to kładziemy ser żółty tak aby pokrył powierzchnię całej kromki i układamy na rozgrzanej patelni.


Pod wpływem ciepła ser zacznie się roztapiać, wtedy przesuwamy kromki tak aby zrobiło się miejsce na patelni i tam układamy po garstce kapusty kiszonej (w sumie dwie). Na kapustę  kładziemy po jednej kromce serem do kapusty, a na pozostałe dwie kładziemy po kilka plasterków pastrami. Po minucie, dwóch z pomocą łopatki składamy kanapki, czyli część z kapustą układamy na mięsie. Kolejność ma być taka, licząc od spodu: chleb, mięso, kapusta, chleb. Kanapki są gotowe do zjedzenia, można również każdą przekroić na połowę. Jedząc przegryzamy plasterkiem ogórka kiszonego, najlepiej zimnego, warto ;)
SMACZNEGO życzy BLONDYNKA :)


/* kanapki przygotowywałam na patelni grillowej firmy Ballarini linii Salento Whitestone/

Drukuj

Copyright © 2016 Blondynka Gotuje , Blogger