Oryginalne włoskie produktu możecie zdobyć w sklepie Mantini, jak dla mnie bardzo dobra jakość produktów, które dotarły ekspresowo i świetnym stanie, nawet makaron się nie połamał, a biszkopty nie pokruszyły, bo o te produkty najbardziej się bałam, o resztę byłam spokojna :)
Składniki:
- 400 g serka mascarpone
- 2 duże jajka
- podłużne biszkopty
- 1 łyżka cukru pudru
- 25 ml likieru Amaretto
- 1 filiżanka zaparzonej mocnej kawy
- kakao do oprószenia
Wykonanie:
Wszystkie składniki powinny być prosto z lodówki, czyli schłodzone. Jajka wyparzyłam, oddzieliłam żółtka od białek. W jednej misce miksowałam żółtka z cukrem pudrem na puszystą jasną masę, zmniejszyłam obroty miksera i po łyżce dodawałam serek mascarpone i miksowałam do połączenia się składników. Następnie dodałam likier Amaretto. W drugiej misce ubiłam białka na sztywną pianę, którą wyłożyłam do miski z żółtkami i serkiem mascarpone i wszystko delikatnie wymieszałam łyżką do połączenia się składników. Biszkopty moczyłam w wystudzonej kawie i układałam na dnie każdej miseczki. Biszkopty maczamy szybko, aby pod wpływem płynu nie połamały się zanim doniesiemy je do miseczki :) Na warstwę biszkoptów wyłożyłam warstwę kremu, który ładnie otulił biszkopty, wypełniając przerwy pomiędzy nimi. Krem posypałam przesianym gorzkim kakao, na które wyłożyłam druga i ostatnią warstwę biszkoptów, na nie krem, a na koniec kakao. Miseczki wstawiłam do lodówki i w moim przypadku po 6 godzinach deser był już gotowy i w większości zjedzony. Deser pod wpływem chłodu lekko tężeje, więc nie martwimy się początkową konsystencją kremu, gdyż jest ona bardziej luźna od tej, którą po schłodzeniu zjadamy :)
SMACZNEGO życzy BLONDYNKA :)