Popularne posty

kwietnia 27, 2017

Płatki Jaglane na Mleku z Frużeliną Wiśniową

Płatki Jaglane na Mleku z Frużeliną Wiśniową

Pamiętacie moje zakupy w Amplio? W koszyku miałam płatki jaglane, których byłam bardzo ciekawa, a do tej chwili już kilka razy wylądowały na moim stole i będą wpadać regularnie, bo są pyszne! A z frużeliną wiśniową to już bajka! Uwielbiam! Stopień trudności przygotowania płatków jest żaden, a do tego przygotowanie płatków i frużeliny to dosłownie kilka minut. Jeśli chodzi o frużelinę to też nie należy się jej bać. Kiedyś przerobiłam kilka przepisów i wychodziła różnie i zwykle za gęsta. W końcu powiedziałam dość! Zaczęłam dodawać składniki na tak zwane oko, potem przed dodaniem zaczęłam odmierzać mąkę, żelatynę i ważyć wiśnie, a tylko dlatego, żeby któregoś dnia podzielić się z wami przepisem na frużelinę. Zawsze przygotowuję jej więcej i nadwyżkę przechowuję w słoiku w lodówce. Taka schłodzona mocno tężeje, ale już rozpracowałam jak przywrócić jej żelową półpłynną konsystencję. Wystarczy przełożyć ją do miseczki i lekko podgrzać w kąpieli wodnej.


Składniki na 2 porcje:

  • 60 g płatków jaglanych
  • 500 ml mleka
  • 1/2 łyżeczki pasty z wanilii
  • można posłodzić do smaku, ja nie słodzę, bo na wierzch układam słodką frużelinę wiśniową
  • opcjonalnie płatki migdałów
Frużelina wiśniowa:
  • ok. 480 g wiśni (mogą być mrożone)
  • ok. 4 łyżki u mnie ksylitol ale może być zwykły biały cukier
  • 1 łyżeczka mąki ziemniaczanej rozpuszczona w 2 łyżkach zimnej wody
  • 1 łyżeczka żelatyny rozpuszczonej w dwóch łyżkach wody
  • 1 łyżka soku z cytryny

Sposób przygotowania:
PŁATKI: Do rondelka wlałam mleko i wsypałam płatki jaglane,doprowadziłam do zagotowania i na średnim płomieniu cały czas mieszając gotowałam dosłownie kilka minut, max 4 minuty. Podczas gotowania dodałam pastę z wanilii.

FRUŻELINA WIŚNIOWA: Ja robiłam z mrożonych wiśni, które wcześniej rozmroziłam. Rozmrożone wiśnie wyłożyłam do rondelka na małym płomieniu podgrzewałam zawartość aby wiśnie puściły więcej soku, którego zrobiło się dosyć sporo. Wsypałam ksylitol i po jego rozpuszczeniu wlałam sok z cytryny i mąkę ziemniaczaną rozmieszaną z dwoma łyżkami zimnej wody i wymieszałam z wiśniami nadal podgrzewając. W tym momencie konsystencja przypominała rzadki kisiel. W tym momencie rondelek zestawiłam z ognia i wlałam wcześniej namoczoną w dwóch łyżkach zimnej wody żelatynę, którą potem podgrzałam kilka sekund w kuchence mikrofalowej i rozpuściłam. tak przygotowaną żelatynę wlałam do wiśni i wszystko razem wymieszałam.

Teraz wystarczyło przelać ugotowane płatki jaglane do miseczek i wyłożyć na nie frużelinę, którą można posypać płatkami migdałów. Na ciepło pyszna! Na zimno nie mam pojęcia, bo zawsze znika jak jest jeszcze gorąca :)
SMACZNEGO życzy

kwietnia 25, 2017

Owsianka Nocna z Jabłkiem, Orzechami i Nasionami na Mleku Orzechowym

Owsianka Nocna z Jabłkiem, Orzechami i Nasionami na Mleku Orzechowym

Nie będę ukrywać, że książka "Juiceman" - Andrew Cooper zostawiła po sobie wyraźne ślady w mojej kuchni. Dzięki niej odpowiedziałam sobie na kilka pytań, a przy okazji zaspokoiłam swoja ciekawość na kilka kulinarnych tematów. Choć owsianka nocna biega po internecie od kilku lat, ja na nią skusiłam się dopiero niedawno. W książce autor nazwał ją "ekspresowa", ale mi się tak nie kojarzy, bo w końcu trzeba na nią czekać całą noc, a dla mnie ekspresowe znaczy szybko, już, teraz, natychmiast. Zostawmy temat ekspresu i wróćmy do samej owsianki. Podoba mi się przygotowanie, bo wieczorem wszystko wrzuciłam do miski, wymieszałam, wstawiłam do lodówki i poszłam spać, a rano, no właśnie. Ranek był piękny, bo wystarczyło do niej dolać mleka, wrzucić lub wkroić owoce te, które są pod ręką i gotowe. Ja jeszcze owsiankę podgrzałam w mikrofali, bo ciepła smakuje mi bardziej. Od tamtej pory co jakiś czas wracam do tej owsianki, bo spodobała i posmakowała mi tak bardzo, że chętnie do niej wracam i po nią sięgam.


Składniki na ok. 3 porcje:
  • 150 g płatków owsianych
  • mała garstka płatków migdałów
  • 1/2 jabłka startego na tarce
  • mała garstka jagód goji lub rodzynek jak lubicie
  • 1 łyżka pestek dyni
  • 1,5 łyżki nasion chia
  • ok. 380 ml mleka orzechowego lub kokosowego (u mnie mleko z nerkowców) + dodatkowo do zalania owsianki przed podaniem
  • 1 suszony daktyl posiekany
  • szczypta zmielonego cynamonu
  • odrobina pasty z wanilii
  • szczypta soli himalajskiej
  • syrop klonowy lub miód do polania przed podaniem
  • ulubione owoce


Sposób przygotowania:
Tu przygotowanie jest proste. Wystarczy zetrzeć jabłko na tarce o grubych oczkach i wyłożyć je do miski z pozostałymi składnikami. Wymieszać, zalać mlekiem, miskę przykryć folią spożywczą i wstawić ją do lodówki na noc. Rano wyłożyć część owsianki do miseczki, zalać dodatkowym mlekiem (konsystencja według Waszych upodobań), pokroić ulubione owoce i polać miodem lub syropem klonowym. Prawda, że łatwo?
SMACZNEGO życzy

kwietnia 18, 2017

A jak Amplio, czyli zdrowa żywność i nie tylko

A jak Amplio, czyli zdrowa żywność i nie tylko

Co jakiś czas poszerzam swoją listę "bezpiecznych sklepów internetowych". Czasami przytrafiają się niemiłe niespodzianki, bo zamówiony towar dociera do mnie uszkodzony przez niechlujne próby zabezpieczenia go, albo kiedyś totalnie odbiegał od tego co oferował sklep na swojej stronie i dotarła do mnie taka chińszczyzna, że o ja cie nie mogę. Jak uzbieram jeszcze kilka pozycji takich "perełek" może wtedy opublikuję listę sklepów, które należy omijać wielkim łukiem.

 Dziś swoją uwagę skupię na jednym z tych, które naprawdę warto polecić.  Na blog już trafiło kilka zaufanych miejsc i teraz dorzucam kolejny sklep. Spełnił wszystkie moje oczekiwania i kryteria jakimi się kieruję przy swojej ocenie. Produkty bardzo dobrze zabezpieczone, przesyłka zapakowana z najwyższą starannością. Kontakt z obsługa sklepu na naprawdę wysokim poziomie, nie dość, że sympatyczna osoba po drugiej stronie, to jeszcze na odpowiedź nie musiałam czekać dłużej niż godzinę. Jasne i precyzyjne odpowiedzi i pomoc przy zakupach. Chodzi tu o sklep AMPLIO, który na rynku działa już 4 lata,nie są nowi, więc wiedzą już co i jak. Przy okazji zapytałam o kilka spraw i już wiem, że obecna oferta nie jest ostateczna, z dnia na dzień poszerza się o kolejne produkty.

Co tam dobrego? W sklepie są dwa duże działy: "Sprzęt rehabilitacyjno- ortopedyczny" i "Zdrowa żywność". Ale ku mojemu zaskoczeniu nie tylko żywność, bo znalazłam tam zdrowe dla ciała. W sumie to skusiła mnie dobra cena Masła Shea, bo chciałam zrobić dobrze moim włosom i skórze, a przy okazji wrzuciłam do koszyka jeszcze mydło borowinowe z kawą ( jest rewelacyjne!), ojej z pestek moreli i nie byłabym sobą, gdybym nie wpadła na dział spożywczy, w którym też znalazłam coś dla siebie i dorzuciłam migdały, nerkowce i płatki jaglane. Wszystko w dużych opakowaniach i rozsądnych cenach! "Zamawiam" kliknęłam w czwartek po południu, a przesyłka była już u mnie w piątek! Normalnie ekspres. Tak właśnie lubię, bo nie znoszę czekać, dobrze wiecie, że cierpliwością nie grzeszę.


Kilka słów o produktach.
Orzechy i płatki jaglane, tu nie będę się rozpisywać, bo wystarczy, że napiszę, że dotarły w całości, a płatki nie zostały zmasakrowane ściskiem panującym w pudełku. Wiadomo jak się to jada i co z tego można stworzyć w kuchni. Tu moja uwaga skupiona była na tych bardziej kosmetycznych tematach. Mydełko z borowiną i kawą wygląda jak sztabka czekolady, ale nie próbowałam tylko poszłam grzecznie pod prysznic i tam było świetnie, bo drobinki kawy świetnie masowały moje ciało poprawiając ukrwienie. Po wszystkim skóra była gotowa na nawilżenie. Plus dla mydełka, że nie zostawia po sobie żadnego zapachu, neutralne. Z tego co widzę, to ze zużyciem go trochę mi zejdzie, bo jest wydajne i cena 7,70 zł nie jest wygórowana. Trochę mnie martwi ta wydajność, bo ja już chcę tam wrócić po inne mydła z oferty :) Następne na liście będzie arganowe, z bursztynem, woskiem pszczelim.



Masło Shea, to było moje must have! Włosy to moja wizytówka, zawsze muszą być zdrowe i zadbane. Tak mam od zawsze i tego już nie zmienię, a jako blondynka szczególnie dbam o ich nawilżenie. Nie przeżyłabym gdybym miała mieć na swojej głowie "suche siano". Dlatego zainwestowałam w masło shea, które ze względu na swoje właściwości odżywcze, nawilżające i ochronne zrobiło naprawdę świetną robotę. Nałożone na noc na włosy ( u mnie od połowy długości włosa) rano po kilkukrotnym umyciu w celu zmycia masła stały się niezwykle miękkie i błyszczące. Oczywiście na włosach nie poprzestałam, bo z pomocą polerki do paznokci wtarłam je w paznokcie. Nawilżyłam nim w sumie całe ciało i chyba na jakiś czas odstawię na bok balsamy i kremy do ciała, bo efekt po maśle shea przeszedł moje najśmielsze oczekiwania. Może za jakiś czas jak ogarnę większość zastosowań masła na ciało i włosy napiszę o tym osobny post, jeszcze nie wiem. W każdym bądź razie masło jest mega wydajne, a z tego co widzę zamówione przeze mnie 100 g pudełko starczy mi na co najmniej 3 miesiące częstego używania, a cena masła wprawiła mnie w lekkie osłupienie, bo kosztuje jedynie 6.79 zł.

Następnym w kolejce nawilżaczem jest olej z pestek moreli. O nim kiedyś innym razem. W każdym bądź razie już sami zauważyliście, że oferta jest dość ciekawa. Każdy coś dla siebie znajdzie ciekawego. Mnie zaskoczył dział, w którym są produkty, z których można samemu stworzyć ekologiczny proszek do prania, płyn do płukania, antyprespirant a nawet pastę do zębów! To wszystko w kategorii "Zrób to sam". Kategorii jest o wiele więcej, bo są tez napoje, sól, herbata, kasze, mąki, nawet zakwaski do produkcji jogurtów i wiele wiele innych fajnych tematów. CO ja Wam będę opisywać, sami sprawdźcie, za zwiedzanie się nie płaci przecież ;)

Ja tam z pewnością wrócę nie raz i nie dwa. Mam na oku jeszcze kilka produktów z oferty AMPLIO, które nie dają mi spokoju i muszę je koniecznie mieć w swoim domu. A teraz zakupy zrobię, bez żadnych obaw, bo już wiem, że to sklep z tych, które określam mianem "pewniak" ;)

kwietnia 13, 2017

Mleko z Orzechów Nerkowca

Mleko z Orzechów Nerkowca

Orzechy nerkowce to jedne z moich ulubionych orzechów. Zwykle zajadam je tak po prostu na surowo. Są słodkawe i dość miękkie w porównaniu do innych orzechów. Oczywiście nie muszę wspominać, że nerkowce jak i inne orzechy bardzo korzystnie wpływają na nasz organizm i są zdrowe. Tak w skrócie jako ciekawostkę napiszę, że zjadając 100 g nerkowców dostarczamy naszemu organizmowi aż 18,22 g białka, 43, 85 g tłuszczu, 30,19 g węglowodanów (w tym 5,91 cukry proste) i 3.3 g błonnika. Są to jedne z najmniej kalorycznych orzechów, bo 100 g to 533 kcal. Oczywiście poza wartościami odżywczymi nerkowce zawierają wiele witamin (C, Tiamina, Ryboflawina, Niacyna, B6, Kwas foliowy, E, K), wiele minerałów (wapń, żelazo, magnez, fosfor, potas, sód, cynk, kwasy tłuszczowe- nasycone, jednonienasycone i wielonienasycone). Jakby tego było mało, to mimo, że niezwykle korzystnie wpływają na nasz organizm, ostatnie badania naukowców z Kanady i Kamerunu udowadniają, że nawet chronią przed cukrzycą typu 2. Nie będę się rozpisywać, bo informacje jakimi mogłabym się z Wami podzielić bardziej nadają się na osobny post dotyczący samych orzechów, a ja tu dzisiaj o mleku chcę Wam opowiedzieć :) Jeszcze tylko szepnę, że nerkowce są produktem spożywczym o niskim indeksie glikemicznym - 15, dbający o linię i będący na diecie, wiedzą o co chodzi :)


Ale o co się rozchodzi. Otóż, w związku z moimi lekkimi zmianami żywieniowymi, o których więcej mówi FB i Instagram Blondynki wybrałam się na poszukiwanie nowego. Tak też trafiłam na sklep Amplio. Czego szukałam? Oczywiście czegoś dla ciała. No i znalazłam kilka drobiazgów w bardzo przyjaznych cenach, o nich opowiem następnym razem, ale łapiąc mydełko borowinowe z kawą i masło shea dla moich włosów, przy okazji do koszyka wrzuciłam trochę zdrowego do jedzenia. Wreszcie duże opakowania orzechów i płatki jaglane. Od razu otworzyłam torbę z nerkowcami i przygotowałam mleko roślinne. Każdy krzyczy, że dobre, zdrowe itd. Więc mam i Ja! Mleko z nerkowców. Powiem, że bardzo pozytywnie mnie zaskoczył mnie smak i sposób przygotowania. Od kilku miesięcy unikam cukru jak ognia, a mleko bez cukru smakuje pysznie i nie widzę potrzeby dosładzania go. Serio, serio! Doprawiłam je wanilią i posłodziłam daktylami. Po zmiksowaniu nie widziałam potrzeby przecedzania mleka - dla mnie ekstra, jeszcze mniej roboty :) W smaku tak jak wspomniałam słodkawe i kremowe. Do tego korzystnie wpływające na organizm. Przy okazji machnęłam nocną owsiankę na tym mleku i powiem Wam, że rewelacja. Jak już się pewnie domyślacie, na tym mleku się nie skończy, pojawi się więcej smaków, więcej wariacji! Naprawdę warto! A z nerkowców marzy mi się jeszcze masło :)

Składniki na ok. 800 ml:
  • 750 ml wody ( użyłam mineralnej niegazowanej)
  • 100 g orzechów nerkowca
  • 2 suszone daktyle bez pestek
  • 1/2 łyżeczki pasty waniliowej
  • szczypta soli himalajskiej różowej (taką używam na co dzień)

Sposób przygotowania:
Jak widać na jednym ze zdjęć, wszystkie składniki umieściłam w dzbanku, który przykryłam i pozostawiłam na co najmniej 6 godzin. Można na całą noc. Ciekawostką jest fakt, że nerkowce jako jedyny gatunek orzechów nie trzeba długo moczyć, można ten etap ostatecznie pominąć. Ja jednak postawiłam na moczenie :) Po kilku godzinach przelałam zawartość dzbanka do blendera i wszystko razem zmiksowałam. Nie miksujemy zbyt długo, aby nie doprowadzić do przegrzania mleka. W tym przypadku wystarczyło dosłownie kilka chwil, po których uzyskałam kremowe mleko. Tu mój blender się postarał, bo naprawdę nie widziałam potrzeby przecedzania mleka. Wyszło idealne! Mleko można przechowywać w lodówce do 3 dni. Kiedy sięgnęłam po nie na drugi dzień lekko się rozwarstwiło, ale wystarczyło je przemieszać łyżką i konsystencja wróciła do normy :)
SMACZNEGO życzy

kwietnia 10, 2017

Ciastka z Pistacjami i Czekoladą

Ciastka z Pistacjami i Czekoladą

W końcu miałam swój dzień na totalnym luzie. Dzień, w którym nigdzie nie biegłam, wszystko zrzuciłam z głowy i zrobiłam sobie prawdziwy dzień regeneracji zarówno dla mięśni jak i duszy. Skończyłam czytać thriller, który dwa dni temu dosłownie przykleił się do moich rąk, a w przerwach zrobiłam sobie kilka zabiegów na ciało i twarz. Bosssko! Taki wolny dzień od razu stał się dłuższy, więc korzystając z nieobecności Młodego spontanicznie postanowiłam przygotować dla niego niespodziankę. Dokładnie upiec ciasteczka, bo nic tak nie sprawia mi radości jak uśmiech bliskich, a niespodzianki i miłe gesty lubię robić nie od dziś. Z ciastkami uporałam się w kilkanaście minut, są bardzo łatwe i szybkie w przygotowaniu. Po powrocie Młodego do domu jego mina była bezcenna, ten uśmiech.... :) Uwielbiam! Na potrzeby bloga zjadłam połowę jednego ciastka, aby móc Wam napisać czy ciastka są warte zachodu. Są pyszne! Młody już wykombinował, że można by spróbować upiec je też z orzechami laskowymi zamiast pistacji. Można, można :) Dlaczego akurat te ciastka? Proste, w piątek kurier przyniósł mi książkę, na którą czekałam dość długo aż wyjedzie z drukarni, napaliłam się na nią i już. Intuicja mnie nie zawiodła, bo "Sirocco" - Sabrina Ghayour zachwyciła mnie przede  wszystkim treścią, a wydanie to taka wisienka na torcie. Wróćmy jednak do ciasteczek :)




Składniki na ok. 35 szt:
  • 175 g mąki pszennej
  • 100 g  cukru trzcinowego
  • 75 g cukru białego, drobnego
  • 100 g miękkiego masła 
  • 1/4 łyżeczki soli
  • 1 jajko
  • 1 łyżeczka pasty z wanilii 
  • 100 g pistacji łuskanych
  • 100 g chocolate chips <----tu przepis jak je wykonać samodzielnie w domu;  lub po prostu czekolady posiekanej, mlecznej lub gorzkiej lub jednej i drugiej

Sposób przygotowania:
Włączyłam piekarnik i ustawiłam temperaturę na 180 stopni.

Masło i sól zmiksowałam na jasną puszystą masę. Nadal miksując stopniowo dodawałam cukier. Następnie jajko, pastę waniliową i mąkę. Na końcu wsypałam grubo pokrojone pistacje i kropelki czekoladowe (można posiekaną czekoladę). Wymieszałam w taki sposób aby dodatki rozprowadzone były w całym cieście.


Dużą blachę wyłożyłam papierem do pieczenia. Z ciasta formowałam niewielkie kulki i układałam na blaszce w dość sporych odstępach , każdą kulkę lekko spłaszczyłam dłonią. Tak jak widać na zdjęciach niżej.




Ciastka piekłam nie całe 15 minut. Wyciągnięte z piekarnika były dość miękkie, ale jak tylko lekko wystygły stały się niesamowicie chrupiące.
SMACZNEGO życzy

kwietnia 04, 2017

Koktajl Jagodowo - Orzechowy, bez cukru

Koktajl Jagodowo - Orzechowy, bez cukru

Książka "Juiceman" - Andrew Cooper tak mnie wciągnęła, że znowu nabrałam ochotę na koktajle. Oczywiście jak przyszła ochota, to już, teraz i natychmiast! Tak więc nie było czasu na przygotowanie mleka z roślinnego. Pokombinowałam z krowim mlekiem, woda mineralną i do dzbanka blendera wrzucałam to co zdrowe i wartościowe. W efekcie uzyskałam bardzo dobry koktajl, w którym mimo dodatku spiruliny nie było czuć glonami, a i kolor nie stał się zielonkawy jak to zwykle bywa ze spiruliną, która jest bardzo wartościowym i bogatym w składniki niezbędne dla naszego organizmu. Jeśli macie ochotę więcej poczytać o spirulinie zapraszam do postu Spirulina, co, jak, z czym i dlaczego?


Składniki:
  • ok 10 szt orzechów brazylijskich
  • 2 garści jagód leśnych
  • 1 łyżeczka miodu
  • 1 łyżka jagód goji
  • 1 łyżka nasion konopi
  • 1 łyżeczka cynamonu
  • szczypta różowej soli himalajskiej
  • 1 płaska łyżeczka spiruliny
  • 1 łyżka karobu
  • mleko
  • niegazowana woda mineralna


Sposób przygotowania:
Wszystkie składniki wrzuciłam do kielicha blendera, wlałam około 250 ml mleka, 250 ml wody mineralnej i wszystko razem zmiksowałam. Prawda jakie to proste? A jakie smaczne!
SMACZNEGO życzy

kwietnia 04, 2017

"Juiceman" - Andrew Cooper

"Juiceman" - Andrew Cooper

To książka niespodzianka, w sumie podwójna. Bo się jej kompletnie niespodziewałam, tu dziękuję Wydawnictwu Buchmann :) Drugie "bo" po otwarciu koperty zobaczyłam taaaką okładkę, Pan wygląda bardzo zachęcająco :) Ale nie oceniaj książki po okładce, więc od razu zabrałam się za czytanie. Oglądanie też, ale tu warte uwagi są głównie treści, zdjęcia też zachęcające, nawet bardzo!


Wróćmy jednak do treści. Autorem jest Andrew Cooper, to mi nic nie mówiło. Były aktor i model, tu już mój entuzjazm lekko opadł. Co ciekawego może napisać aktor? Ale zwracam honor. Czuć, że pisał o stylu życia jaki prowadzi na co dzień. Że dział zdrowych płynnych posiłków i napojów to jest jego pasja. Ludzie z pasją tak mają, że jak zaczynają opowiadać o tym co kochają zarażają tym nawet najbardziej opornego laika. Facet dobrze się przygotował, przelał na papier mnóstwo bardzo przydatnej wiedzy. Jego pomysły przemówiły do mnie w takim stopniu, że zamówiłam już olej konopny, który będzie mi potrzebny w kilku przepisach.



Wbrew pozorom nie jest to książka z przepisami wyłącznie na soki. Podzielona jest na kilka rozdziałów:
  • Soki
  • Koktajle
  • Szoty i toniki
  • Herbaty i ciepłe napoje
  • Mleko roślinne
  • Jedzenie
  • Drinki
  • Nic się nie zmarnuje
  • Pytania i odpowiedzi
  • Dr. Sok
  • Dystrybutorzy i dostawcy
  • Indeks

Dużo tego, prawda? Większości rozdziałów nie będę omawiać, bo są oczywiste. Jest jeden, w sumie dwa, które bardzo pozytywnie mnie zaskoczyły. "nic się nie zmarnuje", kto pija świeżo wyciskane soki, dobrze wie ile tej pulpy po sokach idzie w kosz, a tu przepisy na jej wykorzystanie. Peelingi do ciała, krakersy i kilka innych. Nieźle! Jedzonko stałe i płynne, do domu i do pracy, rewelacja! Drineczki też ciekawe :) Tak naprawdę cała książka jest godna polecenia, bo jest inna niż większość sokowych książek na rynku. 


Kolejny plus autor dostaje za podejście do tematu. Jasno i klarownie tłumaczy co to jest shot i tonik, co daje naszemu organizmowi. jak zrobić mleko roślinne, jakie proporcje.Dlaczego w naszym codziennym menu tak ważne są posiłki płynne. Co nieco o przyprawach, składnikach. Czytelne oznaczenie przepisów pod katem ostrości napoju, zawartości alkoholu i czy dany napój jest przyjazny dla naszych dzieci. A dla osób chcących wgryźć się w temat bardziej jest kilka stron do poczytania o produktach polecanych na stres, alkalizowanie, oczyszczanie, trawienie, przeziębienie. Jest też przykładowy program na oczyszczanie, albo program dla trenujących :) Zapewniam, że każdy znajdzie coś dla siebie!



"Juiceman" - Andrew Cooper polubiłam, za to, że mnie nie ogranicza. Każdy przepis mogę spersonalizować pod siebie, mało tego, tworzyć mega pyszne koktajle własnego pomysłu, bo dzięki tej lekturze już wiem z czym nie wolno mi przesadzić i jakich proporcji się trzymać. Przekonałam się o tym tworząc naprawdę pyszny i mega sycący koktajl napakowany witaminami, składnikami odżywczymi i białkiem zawartym w nasionach konopi. Celowo wsypałam spirulinę, nad którą kiedyś mocno pracowałam do czego ją dodać, aby po zmieszaniu był niewyczuwalny posmak glonów, a tu gdybym sama nie widziała co wsypuję nigdy bym się nie domyśliła, że ten koktajl zawiera spirulinę, która jest wielką bombą odżywczą. Ja jeszcze nie odkładam Juiceman`a na półkę, bo jeszcze z nią nie skończyłam :)

Tytuł: Juiceman
Autor: Andrew Cooper
Wydawnictwo: Grupa Wydawnicza Foksal/ Buchamnn

WASZA

Drukuj

Copyright © 2016 Blondynka Gotuje , Blogger