Męskie, czy nie męskie. Nie generalizuję. Surowy boczek z grilla kojarzy mi się z grillem, wokół którego siedzą mężczyźni popijający piwo. Taki malutki stereotyp z mojej strony :) U mnie grilla nie było. Była kuchnia, mój mały mężczyzna (syn), patelnia grillowa,a za oknem deszcz. Statystyczny Polak siedziałby i narzekał na deszcz, temperaturę i wiele innych,ale nie JA! Jak mam ochotę coś zrobić - robię to, a jeśli to daje szczęście mnie lub moim bliskim - nic nie jest w stanie mnie powstrzymać! Moje ulubione motto, które brzmi: "Nie czekaj aż burza minie - naucz się tańczyć w deszczu" zamieniam na tą chwilę na: "NIE CZEKAJ AŻ BURZA MINIE -NAUCZ SIĘ GRILLOWAĆ W DESZCZU!' .
Składniki:
- kawałek surowego boczku
- przyprawa do grilla pikantna
- majeranek suszony
- 3 ząbki czosnku
- olej rzepakowy
- musztarda Dijon
- ketchup
- kilka kromek chleba
- kilka gałązek świeżego tymianku
Wykonanie:
Wlewamy trochę oleju do miski, do którego wsypujemy majeranek suszony, przyprawę do grilla i przeciśnięte przez praskę czosnek. DO tej naszej marynaty wkładamy pokrojony w 0,5 cm plastry boczek i odstawiamy na godzinkę, dwie, lub na całą noc. Wszystko zależy kiedy się zabraliśmy za to danie. Kiedy już jesteśmy gotowi. Rozgrzewamy patelnię grillową, na którą umieszczamy zamarynowane plastry boczku i grillujemy do momentu,aż boczek będzie dobrze wysmażony, podczas tego procesu co jakiś czas odlewamy wytapiający się tłuszcz. Do podania można by jeszcze podać chrzan, oczywiście jak kto lubi ;)
SMACZNEGO życzy BLONDYNKA :)
:) Po co patelnia grillowa ma te wyżłobienia po bokach?
Poniżej widzicie ile tłuszczu wytapia się w tym wypadku z boczku. Trzeba co jakiś czas odlewać, a te wyżłobienia znacznie to ułatwiają. Sprawa niby oczywiste, ale czasami oczywiste jest dla nas tajemnicze, przynajmniej ja tak czasem mam.