stycznia 04, 2016

"ŚWIĘTA" i "CIASTKA", czyli Szczęśliwe Garnki


Kiedyś już wpadła mi ręce książka kucharska z przepisami kuchni pięciu przemian. Nie przypadła mi do gustu. W każdym przepisie były składniki, za którymi musiałabym przekopać internet w ich poszukiwaniu. Jakaś mąka z dyni itd, itd. Poza tym była jakaś taka, hmm..... szaro-bura, w każdym bądź razie nie zachęcała mnie do ugotowania czegokolwiek, poza tym zawsze brakowałoby mi jakiegoś produktu.

Dlaczego sięgnęłam po książki "Szczęśliwe garnki" Beaty Pawlikowskiej, przecież autorka również gotuje zgodnie z filozofią pięciu przemian? Bo lubię Pawlikowską? Bo jej książki są piękne, zachęcają do zerknięcia, a potem do przygotowania czegokolwiek z jej przepisów, już teraz natychmiast. Bo są podręczne, niezbyt dużego formatu, dzięki czemu książkę można położyć na skraju blatu i zerkać podczas gotowania. Bo, bo, bo..... Tych "bo" jest dużo więcej. Dziś mogę dołożyć kolejny argument: Bo to co przygotowałam z jej książek jest przepyszne!



Przepisy są takie inne. Zdrowe i mało skomplikowane w składnikach. Instrukcje jasne i klarowne. Każdy przepis opatrzony jest zdjęciem, więc mogłam sobie porównać moje wykonanie z oryginałem. Mimo, że są to przepisy wegańskie potrawy są tak apetyczne w wyglądzie, że do mnie krzyczały "zrób mnie! zrób mnie!" Książki kosztują niewiele, bo chyba mniej niż 20 zł, a kupując komplet wychodzi nawet taniej. 



Jeśli nie macie pomysłów na kasze, czy wykorzystanie bakalii i suszonych owoców powinniście się zaopatrzyć od razu we wszystkie części Szczęśliwych Garnków, czyli Wiosna, Lato, Jesień, Zima, Ciastka, Święta. Dlaczego? To proste jak przerobicie jedną część będziecie chcieli więcej i więcej, a po co płacić 6 razy za przesyłkę, skoro można tylko raz, a Wasze garnki będą naprawdę szczęśliwe :)





"ŚWIĘTA" Beata Pawlikowska
Z tej książki jako przykład podam Zimową Herbatkę. Przygotowałam i wypiłam. Bardzo smakowało. Kolor napoju bajeczny. Dodanie kurkumy do napoju owocowego było dla mnie nowością i ta nowość pozostanie u mnie chyba już na zawsze. Propozycji tam znajdziecie więcej, a o składniki nie musicie się martwić, bo specjalnie sprawdziłam czy są dostępne w zwykłych marketach jakie z pewnością macie w swoim zasięgu.





"CIASTKA" Beata Pawlikowska
Sam tytuł sugeruje, że jest to książka z tych "Must Have!" Tu podstawą są banany. Bakalie można zamieniać i kombinować po swojemu. Ja czekam na sezon malinowy i brzoskwiniowy, bo ciastka z tymi owocami też znajdziecie, normalnie ze świeżymi :) Wyobraźcie sobie taką sytuację. Pieczecie ciastka, do których wykonania nie potrzebujecie miksera, wystarczy widelec i ręka. Po upieczeniu zaczynacie jeść, bez żadnych wyrzutów sumienia, że masło, że mąka, że jajka itd. Nic z tych produktów nie znajduje się w takim ciastku. Tylko świeży owoc, ziarna, suszone owoce i przyprawy! Czyli zdrowe i mniej kaloryczne niż klasyczne ciastka maślane. Nieźle, prawda? Aaaa, jak już taką książkę macie w swoich rękach i przymierzacie się do upieczenia ciastek z któregoś przepisu, to od razu zróbcie z podwójnej porcji, poważnie! Jedna porcja znika zbyt szybko ;)
Wasza BLONDYNKA :)
Copyright © 2016 Blondynka Gotuje , Blogger