Wiecie co, czasami jak napiję się jakiegoś słodkiego napoju to wyraźnie wyczuwam to całe przesłodzenie i takie napoje nie smakują mi już tak jak kiedyś. Patrząc na to wszystko to można powiedzieć, że przez 16 lat zatoczyliśmy koło. Kiedy Młody był mały dbałam o to aby pijał tylko co zdrowe, pozbawione konserwantów i zbędnego cukru. Podawałam mu wodę, herbatkę i zdrowe soki bez cukru. Tu miałam sentyment do soków Bobo Frut, które pamiętałam ze swojego dzieciństwa, które przemawiały mocnym argumentem, bo produkowane są z krajowych warzyw i owoców. Z czasem kiedy Młody był coraz większy coraz bardziej przymykałam oczy w momentach, w których sięgał po kolorowe napoje, a ja sięgałam po nie razem z nim.
Nie piszę Wam o tym aby oceniać, nakłaniać Was do zmian. Pijcie co chcecie. Choć pewnie część z Was nie zwraca uwagi na to co pije, bo pewnie tak jak my po pewne rzeczy sięgamy z przyzwyczajenia nie zastanawiając się nad tym czy nam to szkodzi czy nie.
I teraz jak tak patrzę na siebie karcę się sama, bo to takie dziwne, że kiedy dziecko było małe tak bardzo dbałam i zwracałam uwagę na to co pije i czy jest to zdrowe czy nie. Potem odpuściłam. Powinnam cały czas nieustannie zwracać na to uwagę. Teraz jestem spokojna, bo oboje żyjemy aktywnie i ten styl sam w sobie programuje nas na większą świadomość i własnego ciała i tego co mu dostarczamy. To tylko takie moje głośne przemyślenia ;)
WASZA